33. "Splątane marzenia" Denise Hunter

UWAGA - "Splątane marzenia" to drugi tom z serii Cooper Creek, więc w recenzji mogą wystąpić drobne spojlery odnośnie pierwszej części.
Brady i Hope muszą stawić czoła przeciwnościom i udawać nażeczeństwo dla dobra Sammy'ego - syna Brody'ego, którego chcą mu odebrać rodzice biologicznej matki dziecka. Żadne z nich nie pragnie miłości, ale oboje chcą stabliności i od tego - najpierw udawanego - związku oczekują jedynie bezpieczeństwa. Wszystko jednak skomplikuje się, kiedy w ich życiu pojawią się duchy z przeszłości, a w grę wejdą uczucia i przekraczanie granic.
Na tą część czekałam od razu po skończeniu "Brzoskwiniowego świtu", który historię Brady'ego skończył w takim momencie, że nie sposób było nie czekać na kontynuację. I się nie zawiodłam, absolutnie! Brady i Hope tworzą cudową parę, która potrafi razem stawiać czoła problemom i razem zwalczać trudne sytuacje. W książce niemal od razu tworzą parę, ale niech was to nie zmyli, bo przez takie zaczynanie niemal od końca wcale nie jest nudno. Co prawda jakoś w środku trochę zaczęło mi się wszystko przeciągać i może było odrobinę nudno, ale koniec końców czas spędzony ze "Splątanymi marzeniami" nie był ani trochę czasem straconym. Styl Denise niezmiennie pozostaje wciągający, a język jakim się posługuje prosty i przyjemny, czyli ideany do czytania na długie, zimowe wieczory. Jeśli chodzi o fabułę to pewnie was nie zaskoczę jeśli napiszę, że w książce nic nie pędzi na łeb na szyję i nie będzie to dobra książka dla osób, które przepadają za zwrotami akcji. To spokojna obyczajówka z wątkiem romantycznym dla osób, które lubią odnajdywać w książkach ciepło i spokój.

Jest jeszcze Hope - nieufna, ale pragnąca uczucia i rodziny dziewczyna, skłonna do poświęceń dla najlepszego przyjaciela. Z wielkim sercem i z wielkim strachem podchodząca o związku z Bradym. Hope, właściwie do swojego imienia, jest tą bohaterką, która daje nadzieję.
Jeśli miałabym porównać te dwie pierwsze części Cooper Creek to chyba jednak bardziej do gustu przyopadł mi pierwszy tom. Zoe wydawała się osobą badziej charakterną, a fabuła była o wiele ciekawsza. Niestety, pod tym względem "Splątane marzenia" są gorszym tomem. Nie chcę oczywiście przez to powiedzieć, że jest zła... Po prostu spokojniejsza i przez to może dla niektórych być mniej wciągająca. Ja jednak nadal utrzymuję to, że świetnie się przy niej bawiłam, a relacja ojca z synem to najbardziej rozkoszna rzecz w tej książce! Ze spokojnym sercem mogę jej dać ósemeczkę, więc jeśli podobał wam się pierwszy tom to sięgajcie bez obaw po drugi. :D
Nie, to nie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie:
Eli z https://czytamytu.blogspot.com/